Thorgal miał być jedną z najciekawszych polskich adaptacji komiksowego uniwersum ostatnich lat, ale projekt przygotowywany przez Mighty Koi znalazł się w sytuacji, która praktycznie przekreśla jego przyszłość. Według najnowszych informacji studio straciło prawa do marki, a sama gra nie ma już realnych perspektyw na powstanie w zapowiadanej wcześniej formule. To szczególnie rozczarowujące, bo pierwsza prezentacja projektu sugerowała ambitną przygodową produkcję z elementami RPG, osadzoną w świecie komiksów Grzegorza Rosińskiego i Jeana Van Hamme’a. Dzisiaj zamiast kolejnych materiałów z rozgrywki mamy jednak informacje o problemach licencyjnych, finansowych i organizacyjnych, które mocno uderzają w wiarygodność całego przedsięwzięcia.

Thorgal i Mighty Koi po utracie praw do marki
Najważniejszy problem dotyczy praw do wykorzystania marki Thorgal. Z opublikowanych ustaleń wynika, że Mighty Koi miało utracić licencję już w 2025 roku, choć jeszcze później wokół projektu funkcjonowały materiały promocyjne oraz komunikaty sugerujące dalsze prace nad grą. To bardzo poważna sytuacja, ponieważ w przypadku adaptacji znanego IP sama technologia, zespół i koncepcja gry nie wystarczą. Bez aktualnych praw licencyjnych studio nie może legalnie rozwijać, promować ani wydać produkcji pod daną marką.
Thorgal i Mighty Koi miały stworzyć przygodowe RPG z dużym potencjałem
Pierwotna zapowiedź Thorgala była atrakcyjna z kilku powodów. Gra miała łączyć elementy przygodowe, RPG oraz narrację opartą na rozpoznawalnym komiksowym świecie. Taki kierunek mógł zainteresować zarówno fanów oryginalnych albumów, jak i graczy szukających słowiańsko-nordyckiego fantasy w bardziej dojrzałym wydaniu. Dodatkowo studio przedstawiało projekt obok Nocnego Wędrowca, czyli gry inspirowanej cyklem Pan Lodowego Ogrodu. Sam pomysł zbudowania dwóch dużych produkcji na bazie znanych marek wyglądał efektownie, ale już wtedy rodził pytania o skalę finansowania, organizację zespołu i realny harmonogram.

Thorgal i Mighty Koi pokazują ryzyko zbyt dużych zapowiedzi
W branży gier zapowiedź projektu opartego na znanym IP jest dopiero początkiem bardzo kosztownego procesu. Potrzebne są prawa, finansowanie, stabilny zespół, plan produkcyjny, relacje z właścicielami marki, marketing i dystrybucja. Jeżeli którykolwiek z tych elementów zaczyna się rozpadać, projekt szybko przechodzi z fazy obietnicy do fazy kryzysu. W przypadku Mighty Koi szczególnie niepokojące są doniesienia o zaległych rozliczeniach, problemach komunikacyjnych oraz działaniach komorniczych dotyczących akcji spółki. Takie informacje bardzo mocno osłabiają zaufanie do studia, niezależnie od jakości pierwotnych zwiastunów czy grafik koncepcyjnych.
Nocny Wędrowiec od Mighty Koi także stoi pod dużym znakiem zapytania
Problemy z Thorgalem automatycznie rzucają cień na Nocnego Wędrowca. Ten projekt miał być narracyjnym soulslike’iem opartym na literackim uniwersum Jarosława Grzędowicza. Na papierze była to bardzo ciekawa koncepcja, bo Pan Lodowego Ogrodu ma świat, który dobrze pasuje do gry akcji z cięższym klimatem i mocnym komponentem fabularnym. Jeżeli jednak studio ma kłopoty finansowe, spór wokół praw i problem z wiarygodnością, trudno zakładać spokojny rozwój drugiego dużego projektu. Nawet jeśli Nocny Wędrowiec formalnie nie znajduje się w identycznej sytuacji licencyjnej, jego przyszłość również wydaje się bardzo niepewna.

Thorgal zasługuje na grę ale nie w takich warunkach
Najbardziej szkoda samej marki Thorgal, która nadal ma ogromny potencjał w grach. To uniwersum łączy fantasy, mitologię, rodzinną dramaturgię, podróż, tajemnicę pochodzenia bohatera i rozbudowane galerie postaci. Dobrze przygotowana adaptacja mogłaby działać jako przygodowe RPG, gra akcji z elementami eksploracji albo bardziej narracyjna produkcja AA. Warunek jest jednak jeden: projekt musi prowadzić zespół mający stabilne finansowanie, jasne prawa licencyjne i realistyczny plan produkcji. Bez tego nawet najlepsza marka nie ochroni gry przed upadkiem.
Podsumowanie
Historia Thorgala od Mighty Koi wygląda obecnie jak przykład tego, jak ambitna zapowiedź może rozpaść się pod ciężarem problemów licencyjnych, finansowych i organizacyjnych. Utrata praw do marki praktycznie zamyka drogę do wydania gry w zapowiadanej formie, a kłopoty spółki utrudniają wiarę w szybkie rozwiązanie sytuacji. Nocny Wędrowiec również pozostaje projektem obciążonym dużą niepewnością. Dla graczy i fanów komiksu najważniejszy wniosek jest prosty: Thorgal nadal zasługuje na solidną grę, ale ewentualny powrót tej marki do świata gamingu będzie wymagał zupełnie innego poziomu przejrzystości, finansowania i kontroli nad prawami.