Do sieci trafiły nowe szczegóły o Mass Effect: Universe, anulowanym projekcie BioWare. Opisują galaktykę po odbudowie, bohatera N7 w stylu Jamesa Bonda i Johna Wicka oraz pomysł na połączenie wątków Drogi Mlecznej i Andromedy.
Do sieci trafiły nowe szczegóły dotyczące Mass Effect: Universe, projektu BioWare, który ostatecznie nie doczeka się premiery. Ujawnione informacje pokazują, że studio planowało nie tyle prostą kontynuację trylogii, ile nowy układ sił w galaktyce i inny sposób prowadzenia opowieści.
Galaktyka po odbudowie, ale z nowym konfliktem
Akcja miała rozgrywać się ponad 600 lat po wydarzeniach z oryginalnej trylogii. Droga Mleczna byłaby już odbudowana po wojnie ze Żniwiarzami, ale nie oznaczałoby to spokoju. Zamiast kolejnej historii o ratowaniu całej galaktyki BioWare planowało konflikt bliższy zimnej wojnie, oparty na wpływach i rywalizacji między trzema dużymi blokami.
Wśród nich znalazłyby się gatunki takie jak ludzie, kroganie i batarianie. Drugą grupę tworzyłyby rasy należące do Rady, najpewniej asari, turianie i salarianie. Trzecią siłą miałyby być odbudowane gethy oraz zbudowane przez nie megastruktury.

Droga Mleczna i Andromeda w jednej osi fabularnej?
Jednym z założeń projektu miało być połączenie wątków Drogi Mlecznej i Andromedy. Taki kierunek sugerował próbę spięcia wszystkich dotychczasowych gier w jedną oś fabularną, zamiast dalszego rozdzielania serii na osobne linie narracyjne.
To ważne, bo z ujawnionych informacji wynika obraz świata, w którym polityka i układ sił miały być równie istotne jak sama akcja. Nowy Mass Effect nie opierałby się na jednym wielkim zagrożeniu, lecz na napięciach narastających w galaktyce po latach od wojny ze Żniwiarzami.

Bohater N7 w innym stylu
Głównym bohaterem miał być agent jednostki N7 stworzony przez gracza w kreatorze postaci. BioWare nie chciało jednak powielać wzorca znanego z Sheparda. Postać miała być zaprojektowana inaczej, zarówno pod względem zachowania wobec innych bohaterów, jak i stylu walki.
W opisie przewijają się porównania do Jamesa Bonda i Johna Wicka. Walka miała być bardziej dynamiczna, z brutalnymi egzekucjami z bliskiej odległości. Studio przygotowywało też ręcznie projektowane misje, bez korzystania z algorytmów sztucznej inteligencji do generowania zadań.
Dodatkowo nowa część miała dawać graczowi więcej sposobów wykonywania questów, przez co przypominałaby nieco serię Hitman. Taki kierunek wskazuje na większą swobodę w podejściu do misji i bardziej elastyczne rozwiązania niż w klasycznym modelu liniowych zadań.

Eksperymentalna technologia i ważna rola drużyny
Bohater miał korzystać z eksperymentalnej technologii, która dawałaby przewagę podczas eksploracji i walki. Wśród możliwości wymieniono zaawansowane hakowanie, manipulowanie otoczeniem, widzenie przez ściany, identyfikację systemów oraz zdalne usuwanie zagrożeń.
Istotne miejsce miała też zająć drużyna. Pomiędzy jej członkami częściej dochodziłoby do ostrych dyskusji i kłótni, co miało wzmocnić napięcie między postaciami. W ekipie ważną rolę miała odegrać również Liara T'Soni, która znajdowałaby się w ostatnim etapie życia Asari jako Matka. Tak duży skok czasowy oznaczałby, że byłaby wyraźnie potężniejsza niż w oryginalnej trylogii.
Z tych informacji wyłania się obraz gry z wyraźnym pomysłem na świat, fabułę i walkę. Po anulowaniu projektu i zamknięciu studia nie zobaczymy już, jak te założenia działałyby w gotowej wersji.